 |
|
Pielgrzymka do Ziemi Świętej 26.09–9.10. 2010
Ziemia Święta – Synaj – Jordania
|
Niedziela 26.09
Spotkaliśmy się w terminalu odlotów na Okęciu: 30 osób ze Skanii i jedna z Kalmaru. Dołączył do nas ksiądz profesor Bogdan Matysiak, który z ramienia Katolickiego Biura Pielgryzmkowego przez 2 tygodnie będzie oprowadzał nas po tysiącleciach historii krainy Starego i Nowego Testamentu i wraz z naszym opiekunem duchowym, ojcem Wiesławem będzie koncelebrował Msze św.
|
Spotkanie w terminalu
|
Otrzymaliśmy od niego książki i śpiewnik. Lot do Izraela przebiegał bez zakłóceń, jedynym zakłóceniem były roznoszone przez stewardesy o godz.1 w nocy posiłki, kiedy wszyscy marzyliśmy tylko o spaniu!
Poniedziałek 27.09
Po czterech godzinach lotu wylądowaliśmy szczęśliwie na lotnisku Ben Gurion w Tel Awiwie, gdzie kontrola trwała krócej niż się tego spodziewialiśmy. Wygodnym autokarem zajechaliśmy przed nasz hotel „Holy Land” w „arabskiej” Jerozolimie. |
Pierwsze śniadanie na izraelskiej ziemi
|
Po krótkim odpoczynku i sutym śniadaniu udajemy się do Starej Jerozolimy. Jesteśmy oszołomieni upałem, wielkomiejskim ruchem i egzotycznym tłumem, a nade wszystko świadomością, że znajdujemy się w Świętym Mieście, świętym nie tylko dla chrześcijan i Żydów ale i dla muzułmanów. Ksiądz przewodnik cały czas objaśnia, tu każde miejsce, każdy kamień ma swoją historię.
|
Brama Damasceńska
|
Bramą Damasceńską przechodzimy do Starej Jerozolimy – tędy św.Paweł szedł do Damaszku...(przed r.1967 tu była granica z Jordanią) – i nagle znajdujemy się na starej, wąskiej uliczce wśród kolorowych straganów arabskiego „souk”, czyli bazaru.
|
 |
Wszędzie spotykamy ortodoksyjnych Żydów spieszących z zielonymi witkami i zwojami papieru (?) – obchodzą właśnie 3-dniowe święto Sukkot, czyli Namiotów (Kuczek). Krętymi uliczkami dochodzimy do Bazyliki Grobu. Ogromne wzruszenie: dla nas chrześcijan jest to obok Bazyliki Narodzenia najświętsze z miejsc!
|
Bazylika Grobu
|
Bazylika Grobu została zbudowana w r.325 za cesarza Konstantyna w miejscu ukrzyżowania i grobu Chrystusa. Zniszczona przez Persów, następnie przez muzułmanów, stała się powodem wojen krzyżowych. Po zdobyciu Jerozolimy w 1099 krzyżowcy przystąpili do jej rekonstrukcji. Po klęsce krzyżowców znów dostała się w ręce Turków.
W poł.XIX w. udalo się franciszkanom wykupić prawa do tego miejsca, które dzisiaj należy do kościołów obrządku rzymsko-katolickiego oraz prawosławnego (greckiego, armeńskiego i koptyjskiego) Jesteśmy świadkami procesji – to wierni greckiego kościoła obchodzą Święto Podwyższenia Krzyża.
|
Procesja grekokatolików z okazji Święta Podwyższenia Krzyża Św.
|
Kaplica Grobu oblężona! Wstępujemy kolejno do ormiańskiej kaplicy św.Heleny ( matki Konstantyna) – to ona odnalazła Krzyż; do kaplicy Longinusa (rzymskiego setnika, który przebiwszy bok Chrystusa stwierdził, iż „człowiek ten był synem Bożym”; oraz do kaplicy postawionej w miejscu, gdzie zmartwychwstały Chrystus ukazał się Marii Magdalenie. Oglądamy skałę z grubym pęknięciem – wedlug przekazu pękła w chwili skonania Chrystusa, przyklękamy obok Kamienia Namaszczenia, na którym położono Chrystusa przed złożeniem do grobu.
Bramą Jaffy wychodzimy na stronę izraelską, przed nami nowoczesna Jerozolima, ksiądz przewodnik wskazuje na historyczne miejsca, takie jak Gehenna – w starożytności śmietnisko Jerozolimy, gdzie wyrzucano m in wnętrzności zwierząt, jednym słowem piekło; Grota Jeremiasza, w której lamentował nad losem Izraela; Hakeldama – pole krwi, kupione przez kapłanów za 30 srebrników odrzuconych przez Judasza; czy „Manilla” – supermarket, który nazwą nawiązuje do rzymskiej sadzawki, w której topiono chrześcijan. Z jerozolimskich ciekawostek pokazuje nam holenderski wiatrak postawiony ku pamięci holenderskiego Żyda Montefiore, który zapoczątkował ruch osiedleńczy w Jerozolimie oraz wierną kopię wieży ratusza w Sienie.
Z powodu straszliwych korków zmieniamy program i jedziemy do Ain Karim „źródło winnic”) ok.7 km od Jerozolimy. W Piśmie św. występuje jako miasto w górach. To właśnie tutaj przy źródle, jedynym w tej okolicy, miało miejsce spotkanie Maryi z kuzynką Elżbietą i tutaj urodził się Jan Chrzciciel.
|
Magnificat
|
Zwiedzamy kościoły upamiętniające te wydarzenia: pierwszy pod wezwaniem Nawiedzenia św.Elżbiety – Magnificat, drugi Jana Chrzciciela. Pierwszy z nich, zbudowany w latach 30.ub.wieku posiada kryptę zbudowaną przez krzyżowców, w której znajduje się studnia z I wieku. Zarówno kościół jak i krypta ozdobione są pięknymi freskami. Na murze otaczającym kościół umieszczono tablice z hymnem Magnificat w 45 językach, w tym również i polskim.
|
 |
Miejsce narodzin Jana Chrzciciela czczone było niemal od samego początku, cesarz Hadrian, żeby położyć kres kultowi postawił tu świątynię Wenus. W okresie bizantyjskim powstała w tym miejscu świątynia, której fragmenty przetrwały do dzisiaj. Obecny kościół powstał pod koniec XIX w., ma ściany ozdobione kolorowymi kafelkami.
|

 |
Krypta – grota z I w. upamiętnia miejsce narodzin Jana Chrzciciela. W pobliżu kościoła znajduje się kaplica męczenników jeszcze z czasów bizantyjskich.
Po powrocie do hotelu odprawiona została w pokoju konferencyjnym Msza św., towarzyszyły jej z pobliskiego meczetu śpiewy muezina. Po Mszy kilkoro z nas miało niemiłą przygodę, kiedy to z powodu przeciążenia windy zjechaliśmy do piwnicy i tam z hukiem utknęliśmy! Naciskanie na guzik alarmowy i walenie do drzwi nie odnosiło skutku, po dłuższej chwili, gdy zaczynało brakować powietrza, na szczęście usłyszano nas w kuchni.
Wtorek 28.09
Po śniadaniu udajemy się pieszo na Górę Oliwną położoną niecałe 2 km od Jerozolimy. Towarzyszą nam piękne widoki na miasto i dolinę Cedronu – biblijną dolinę Jozafata, która miała być miejscem Sądu Ostatecznego. Stok góry i dolinę pokrywają tysiące grobów żydowskich, ułożone na nich kamyki oznaczają wiarę w zmartwychwstanie. Leży tam też pochowanych paru starotestamentowych proroków, m in Malachiasz, który przepowiedział nadejście Chrystusa. |
Świątynia Wniebowstąpienia
|
Wchodzimy do Świątyni Wniebowstąpienia – ośmiokątnej rotundy zbudowanej przez krzyżowców na fundamentach kościoła bizantyjskiego. Znajduje się w niej skała z odciskiem stopy – według tradycji pozostawionej przez unoszącego się w górę Chrystusa. Swiątynia ta od XII w. należy do muzułmanów, ale nie utrudniają do niej dostępu, dla nich Jezus jest prorokiem.
|

Kościół Pater Noster |
Kościół Pater Noster natomiast stoi nad grotą, w której Chrystus nauczał uczniów Modlitwy Pańskiej; już w IV w. stał tu kościół, który potem odbudowali krzyżowcy. Dzisiejszy kształt zawdzięcza odbudowie z 1875 r. W krużgankach i na okalającym go murze umieszczonych jest 138 tablic ze słowami tej modlitwy w różnych językach i narzeczach. Polską tablicę ufundowała jeszcze Brygada Strzelców Podhalańskich II Korpusu. Jest tam także tablica z Ojcze nasz po kaszubsku. Szczególne wrażenie robi kościół Dominus Flevit (Pan zapłakał), nowoczesny, w kształcie łzy, z widokiem na Jerozolimę ze świątynią ze złotą kopułą w centrum (obecnie meczet), tak jak ją widział Chrystus przepowiadający jej zburzenie.
Inny charakter ma Bazylika Agonii, zwana też Kościołem Wszystkich Narodów, bowiem 12 krajów (w tym również Polska) finansowało jej budowę w latach 20. ub.wieku. Zbudowana została, tak jak wiele tutejszych kościołów, na ruinach kościoła krzyżowców postawionego na ruinach kościoła bizantyjskiego. Znajduje się tu skała, na której modlił się Chrystus w Ogrodzie Oliwnym (Getsemani). Piękna, chwytająca za serce Msza w tymże ogrodzie, gdzie prastare drzewa oliwkowe wyrosły w miejscu tych z czasów Jezusa. |
 |
Schodzimy w dół do Starej Jerozolimy. Brama Lwów, nazywana też Bramą św. Szczepana, tędy go wyprowadzono na ukamienowanie. Zatrzymujemy się w pobliżu przy sadzawce Bethesda – miejscu uzdrowienia paralityka przez Chrystusa. Archeolodzy odkryli tam 2 głębokie zbiorniki na wodę.
Tuż obok stoi zbudowany przez krzyżowców kościół św. Anny, jedyny, który się zachował w całości, gdyż muzułmanie umieścili w nim szkołę Koranu. W XIX w. został on podarowany przez sułtana Napoleonowi III, po odnowieniu zachował pierwotną architekturę. Ma on niezwykłą akustykę, o czym mogliśmy się sami przekonać śpiewając „Czarną Madonnę”.
|

Fasada Kościoła Świetej Anny |
W podziemiach kościoła znajduje się Krypta Narodzenia NMP. Ruchliwą uliczką Heroda dochodzimy do murów, za którymi jest już współczesność.
Po południu wróciliśmy do Starej Jerozolimy, aby odprawić Drogę Krzyżową. Była to dla nas najbardziej niezwykła i przejmująca Droga Krzyżowa, jaką odprawiliśmy w naszym życiu! Szliśmy zatłoczonymi uliczkami zatrzymując się przy kolejnych stacjach oznaczonych tablicami na ścianach kaplic i domów na Golgotę, do Bazyliki Grobu. Do specyfiki tej Drogi należało jeszcze to, że refleksje do każdej ze Stacji mieliśmy przygotować my sami. (zastanawiające były słowa jednego z uczestników: „Chrystus został zdjęty z krzyża, ale krzyż nigdy nie został zdjęty z Chrystusa”.)
Po kolacji wieczorna wyprawa do Betlejem, ale tylko do sklepu. Jedziemy tunelem zbudowanym przez Polaków z Lubina i Głogowa.To tylko 8 km, ale już inny świat: graniczny betonowy mur jak w getcie oddziela autonomię Palestyny od Izraela, izraelscy strażnicy lustrują nas wzrokiem szukając brunetów o smagłych cerach. Po stronie palestyńskiej namalowany gołąbek pokoju w kamizelce kuloodpornej... Zatrzymujemy się przez sklepem (dewocjonalia, biżuteria, kosmetyki itp) prowadzonym przez katolików – dochód z niego idzie na chrześcijańską diasporę, która stanowi 30% mieszkańców Betlejem. Smutny jest los Palestyńczyków zamkniętych w getcie bez możliwości pracy!
Środa 29.09
Wczesnym rankiem pobiegliśmy do Bazyliki Grobu, gdzie o godz.5.30 w Kaplicy Ukrzyżowania została dla nas odprawiona Msza. Zostanie nam w pamięci jej niezwykły nastrój. Niestety dostanie się do Kaplicy Grobu i tym razem okazało się niemożliwe z powodu odprawianej tam Mszy.
Po śniadaniu piechotą (z powodu święta Sukkot autokary turystyczne nie jeżdżą) udajemy się na górę Syjon. Po drodze Ściana Płaczu – jedyny ocalały fragment muru należącego do dawnej Świątyni Jerozolimskiej – pod którą do tej pory Żydzi opłakują jej zburzenie w r.70. Gubimy się w tłumie, ale szczęśliwie wszyscy się odnajdują. |
Góra Syjon
|
Ściana Płaczu - część dla kobiet
|
Idziemy ciągle pod górę, mijając odkryte przez archeologów mury antycznych fortyfikacji, dochodzimy wreszcie do miejsca o kluczowym znaczeniu tak dla chrześcijan jak i Żydów.
|
Wieczernik
|
Wieczernik – to tu ustanowiona została Eucharystia i tu narodził się Kościół przez zesłanie Ducha św. Natomiast dla Żydów jest to święte miejsce ze względu na znajdujący się na dole symboliczny grób króla Dawida. Wchodzimy na piętro do gotyckiej sali z kolumnami, pamiętającej czasy krzyżowców, następnie franciszkanów z XIV wieku. Potem miejsce to służyło muzułmanom jako miejsce modlitwy do czasu, kiedy w 1948 przejęli je Żydzi. Miejsce to nawiedził podczas swej pielgrzymki w r. 2000 Jan Paweł II.
Ku naszemu zaskoczeniu stojący przed Wieczernikiem pomnik Dawida został zbezczeszczony! Jedna z naszych dzielnych pań próbowała wspiąć się na cokół, aby usunąć plastykowy worek z jego głowy i papierosa z ust. Oj, dostało się jej od księdza przewodnika!
W sąsiedztwie Wieczernika stał kiedyś duży bizantyjski kościół. Potem zburzyli go Turcy. Na przełomie XX wieku teren ten otrzymali niemieccy benedyktyni i postawili Kościół Zaśnięcia Maryi Panny w kształcie mauzoleum z pięknymi mozaikami w stylu bizantyjskim.
|

Kościół Zaśnięcia Maryi Panny |
W krypcie stoi katafalk z figurą Zaśnięcia NMP wykonaną z hebanu i marmuru
|
Tak dużo miejsc na Syjonie związanych jest z wydarzeniami po Ostatniej Wieczerzy, np. odkopane starożytne schody, którymi Chrystus schodził wraz z uczniami udając się do Ogrodu Getsemani i którymi następnie prowadzono go do domu Kajfasza; loch w którym Go przetrzymywano po skazaniu przez Sanhedryn. Na tym właśnie miejscu, obejmującym dom arcykapłana i ciemnicę postawiono w latach 30. ub.wieku piękny Kościół św.Piotra in Gallicantu (Zanim kogut zapieje).
|

Przed kościołem rzeźba z brązu przedstawiająca scenę zaparcia się Piotra |
Z drżeniem serca schodzimy do lochu.
Jeszcze tylko kilka objaśnień księdza przewodnika dotyczących Synaju, m in o sadzawce Siloe (przy której Chrystus przywrócił wzrok niewidomemu) i wykopanym do niej tunelu, który miał zapewnić zaopatrzenie świątyni w wodę (cud techniki w VIII wieku p.n.e.), o cmentarzu katolickim, na którym pochowany jest m in Oskar Schindler i kończymy nasze zwiedzanie tego niezwykłego miejsca. Wracamy do hotelu indywidualnie.. Moja grupka idąc przez dzielnicę żydowską przypadkiem odkryła „Swedish Christian Study Center”. Weszliśmy do środka, żeby się odświeżyć i w rezultacie spędziliśmy około godziny na interesującej rozmowie z zatrudnionym tam młodym Szwedem (studentem z Malmö). Mieliśmy też okazję popatrzeć na miasto z tarasu na dachu. Dalsza nasza droga prowadziła przez biedną dzielnicę ormiańską, a potem już znajomy arabski souk (bazar) i byliśmy w domu.
Czwartek 30.09
Uwaga. Każdej naszej podróży autokarem towarzyszyć będą: poranna modlitwa, różaniec oraz pieśni ze „Spiewnika Pielgrzyma” intonowane przez naszego „kantora” Marka Małachowskiego.
Pożegnanie z Jerozolimą. Mijamy Herodium – wzgórze o płaskim wierzchołku z resztkami fortecy zbudowanej przez Heroda Wielkiego i rzekome miejsce jego pochówku. Znów bezproblemowy przejazd przez granicę z autonomią palestyńską. Oddalone o niecałe 10 km od Jerozolimy Betlejem jest miastem pokoju, na jego peryferiach znajduje się ośrodek badań ekumenicznych i pojednania „Tantu”r. W panoramie miasta wieże kościołów wznoszą się obok minaretów – nic i nikt nie zakłóca pokojowego współżycia muzułmanów i chrześcijan! Nazwa Betlejem oznacza „dom chleba”. Przechodzimy obok Pola Pasterzy (którzy wieki temu mieszkali w grotach), stoi tu kościół z lat 50. ub.w. w kształcie pasterskiego namiotu.
Nawiedzamy Bazylikę Narodzenia Pańskiego – najstarszy kościół świata (!), jedyny który ocalał podczas inwazji Persów w 614 r. W XI w. został odrestaurowany przez krzyżowców. Zachowały się fragmenty posadzki i 44 kolumny z okresu bizantyjskiego oraz mozaiki z czasów wojen krzyżowych. Pod ołtarzem znajduje się Grota Narodzenia, do której schodzimy po półgodzinnym czekaniu. Panuje tu nastrój wręcz mistyczny, klękamy wzruszeni, tak jak setki pokoleń przed nami. Bazylika Narodzenia podobnie jak Bazylika Grobu jest wspólnie zarządzana przez franciszkanów jak i duchownych obrządku greckiego oraz armeńskiego. |

Grota Narodzenia |

Grota Hieronima |
Msza św. w Grocie św.Hieronima, któremu ksiądz przewodnik poświęcił homilię. W tej właśnie grocieHieronim spędził 20 lat, nauczył się hebrajskiego i przetłumaczył na łacinę Stary i Nowy Testament (tzw. vulgata). Zmarł w r. 420. Jaki zbieg okoliczności: dziś właśnie w kalendarzu jest Hieronima.
Wchodzimy do Groty Mlecznej – to tutaj według legendy Maryja karmiła Dzieciątko w czasie ucieczki do Egiptu, od kropli mleka, która spadła, skała stała się biała.
|
 |
Na ulicy tłum młodych Palestyńczyków usiłujących coś sprzedać – jedyny ich zarobek w tym kraju pozbawionym możliwości pracy! Po raz ostatni ukazuje nam się w oddali Jerozolima.
Jeszcze długi tunel zbudowany przez Polaków z Lubina i Głogowa i zaczyna się Pustynia Judzka, szosa prowadzi cały czas w dół. Zniżamy się z 750m do poziomu morza. Upał, pustynne góry, na jednej z nich klasztor muzułmański. To tutaj Chrystus pościł przez 40 dni; przejeżdżamy niedaleko Góry Kuszenia przez Szatana. Ta okolica również była tłem przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Góry się kończą i zaczyna się dolina Jordanu – tereny największej depresji na świecie. |

Góra Kuszenia |
Przedmieścia Jerycho. Zatrzymujemy się przy sklepie – nowe szaleństwo... Przejeżdżamy obok sykomory, na którą wdrapał się celnik Zacheusz, aby lepiej widzieć Jezusa. Jerycho to najstarsze miasto świata. Znajdują się tu ruiny pałacu Heroda oraz wykopaliska osady sprzed 10 tys. lat.
Wszędzie wspaniała zieleń i dużo kwiatów. Po trudach i ascezie pielgrzymiego życia oddajemy się światowym rozkoszom w eleganckim hotelu „Jerycho Resort”. Basen, leżaki i pyszna obiado-kolacja skutecznie wzmocniły nasze nadwątlone siły.
Piątek 1.10
Wczesna pobudka i śniadanie już o 6.30. Żegnamy nasz hotel i zieleń Jerycha, znów Pustynia Judzka i jej kopulaste góry, wśród piasków biedne osiedla Arabów. Z daleka widać osiedla żydowskie Jerozolimy. Jedziemy do Betanii (wioska o arabskiej nazwie El-Azarije – od imienia Łazarza) na wschodnich stokach Góry Oliwnej – miejsca, które Chrystus odwiedzał, gdyż tam mieszkali Jego przyjaciele: Łazarz z Martą i Marią. Tam też dokonał się cud jego wskrzeszenia. W miejscu dzisiejszego kościoła z lat 50 ub.wieku stał w V w. kościół bizantyjski, który w XII w. odbudowali krzyżowcy. Bierzemy udział we Mszy, tym razem w asyście małego kotka, który przydreptał za nami do kościelnej kaplicy |
 |
I znowu wioski palestyńskie, pustynne góry i zjazd poniżej poziomu morza, ciągle na południe, w stronę Morza Martwego. Mijamy górę o płaskim wierzchołku – to Masada z ruinami pałacu Heroda Wielkiego na szczycie. Około r.70 była tu twierdza powstańców żydowskich; oblężeni przez Rzymian popełnili zbiorowe samobójstwo.
Na nadmorskiej równinie znajdują się ruiny Qumran – osady esseńczyków, „schizmatycznego ruchu” żydowskich duchownych (ok.150 lat p.n.e. do 150 r. n.e.) W 1947 r. przez przypadek odkryto tu zwoje zapisu niemal wszystkich ksiąg Starego Testamentu pochodzące z tamtego okresu. I już Morze Martwe – największa depresja na świecie (około 360 m. poniżej poziomu morza) i największe zasolenie – 25%! Brzegi pustynne, ale jest oaza i wokół niej dużo hoteli „Spa”, Mamy pół godziny na „floating” – rozkosz! Znacznie, zdaniem księdza przewodnika odmłodzeni kontynuujemy pełni wrażeń naszą podróż przez wieki.
Południowy brzeg Morza Martwego jest terenem przemysłowym - zasiarczona, wypalona ziemia wokół fabryki asfaltu. To w tej okolicy leżała kiedyś Sodoma i Gomora, a w tych górach gdzieś stoi skamieniały posąg żony Lota... Jedziemy przez górzystą pustynię poprzecinaną wyschniętymi korytami rzek, które jedynie w porze deszczowej napełniają się wodą. To tędy powracali Żydzi z niewoli egipskiej.
Przyjeżdżamy do Eilat - znanego kąpieliska nad Morzem Śródziemnym, w programie zwiedzanie szlifierni diamentów. Reklamowy film o diamentach zaostrzył tylko paniom apetyt, oględzinom biżuterii i kupowaniu takowej nie bylo końca. Ledwo zdążyliśmy przed szabasem do przejścia granicznego w Taba. Być może dzięki temu świętu kontrola trwała krócej niż spodziewaliśmy się. Późnym wieczorem dotarliśmy do hotelu „Holy Valley”, niedaleko od Klasztoru św. Katarzyny na Synaju.
Sobota 2.10
Część osób o dobrej kondycji wybrała się nocą na Górę Mojżesza, aby tam ze szczytu, gdzie Mojżesz otrzymał od Boga Dziesięcioro Przykazań, oglądać wschód słońca, kiedy my, słabeusze słodko spaliśmy w hotelu i po sutym jak zwykle śniadaniu pojechaliśmy do Klasztoru (mówiąc ściśle do miejsca oddalonego od niego o 1 km), gdzie spotkaliśmy się z grupą wracającą z gór. Maszerujących drogą nagle przestraszył wybuch – a to eksplodowała upuszczona na ziemię zapalniczka jednej z naszych pań!
Początki położonego u stóp gór Synaju Klasztoru sięgają roku 330, kiedy to z polecenia św. Heleny wybudowano kaplicę wokół Krzewu Gorejącego, później w związku ze znalezieniem ciała św.Katarzyny Aleksandryjskiej powstał tu klasztor, najstarszy na świecie!
|

Bazylika Przemienienia Pańskiego |
W V w. z polecenia cesarza Justyniana powstała Bazylika Przemienienia Pańskiego i fortyfikacje. Wchodzimy do niej przez drzwi cyprysowe jeszcze z czasów Justyniana (!) Szkoda, że mamy na zwiedzanie tylko pół godziny. W wielojęzycznym tłumie pośpiesznie oglądamy wspaniały zbiór bizantyjskich ikon, fotografujemy Studnię i Krzew Mojżesza. Dodać należy, że jest to miejsce święte również dla Żydów jak i Arabów.
|


W oddali Góra Synaj |
Około południa opuszczamy hotel i udajemy się do leżącej nad Morzem Czerwonym Nuweiby. Cały czas jedziemy drogą, którą tysiące lat temu szli Izraelici do Zatoki Akaba; pustynia i góry, krajobraz chyba niewiele się zmienił....Podczas jazdy tradycyjnie odmawiamy różaniec i śpiewamy pieśni Maryjne. Tym razem otrzymujemy zakwaterowanie w bungalowach hotelu „Nuweiba Village”.
Rozkoszne popołudnie na plaży – pławimy się w cieplutkim morzu, oglądamy blisko brzegu koralową rafę z groźnymi jeżowcami. W zapadających szybko ciemnościach nasi księża w hotelowym ogrodzie odprawiają wieczorną Mszę. Przepyszna obiado-kolacja w położonym nad wodą pawilonie restauracyjnym.
|
 |
Niedziela 3.10
Dzień zaczął się pechowo, bo bagaż jednego z uczestników pielgrzymki, zostawiony w hotelowym westybulu, powędrował z inną grupą na lotnisko w Sharm el Sheikh! Odjeżdżamy z hotelu z opóźnieniem, tego dnia mamy do przekroczenia aż trzy granice - horror! Następny pech: torba jednej z uczestniczek została w terminalu po stronie egipskiej – czekamy! Po izraelskiej stronie, w Eilacie mieliśmy tego dnia zwiedzić słynne akwarium. Niestety zostało nam bardzo mało czasu, zaledwie pół godziny (!), szkoda.
Kolejny pech: przy przekraczaniu granicy izraelskiej w chwili, gdy ksiądz Wiesław stanął z paszportem przy okienku, zawiesił się komputer, nastąpiła awaria wszystkich komputerów w Taba! Czekaliśmy w upale ponad 2 godziny, w automacie zabrakło kawy...Jeszcze tylko czekanie na paszporty w sklepiku przygranicznym po stronie jordańskiej i o trzeciej nareszcie jesteśmy gotowi. |
Pustynia Wadi Rum
|
Teraz autokarem jordańskim jedziemy na Pustynię Wadi Rum. Witają nas niezwykłe krajobrazy, jak ze snu...To tam właśnie kręcono plenery do filmu „Lawrence z Arabii”, widzieliśmy też źródło nazwane od jego imienia. Na pamiątkę mamy zdjęcie grupowe na tle tych niesamowitych gór. Nasz jordański przewodnik pokazał nam napis na skale z XVIII wieku p.n.e. w języku protoarabskim. I teraz czekała nas zapowiadana przez księdza profesora niespodzianka: jazda jeepem przez pustynię! |
|
|
Porównanie z Synajem wypada na korzyść Jordanii: Beduini sympatyczni, dzieci nie żebrzą. Pełni wrażeń udajemy się do hotelu „Edom” w Wadi Musa, gdzie w sali konferencyjnej odprawiona zostaje Msza.
Poniedziałek 4.10
Po śniadaniu udajemy się na zwiedzanie Petry – ruin miasta zamieszkałego przez Nabatejczyków (I wiek p.n.e – III w. n.e) leżącego na szlaku handlowym. |


 |
Chyba wszyscy przeżyliśmy olśnienie, kiedy przed nami, idącymi mrocznym skalnym wąwozem, ukazała się nagle fasada wykutego w piaskowcu pałacu z okresu rzymskiego! Szliśmy przez zaklęte miasto grobowców: nabatejskich i rzymskich (jeden nawet egipski z obeliskami); oglądaliśmy resztki rzeźb przedstawiających karawanę, amfiteatr na 3 tys. widzów (a było ich aż trzy!), który służył ceremoniom religijnym, Forum z zachowanymi kolumnami (odkopane 10 lat temu), zachowaną ścianę świątyni, Cardo (główna ulica z kolumnadą i bramą) itd.itd... Przy ścieżce leżały gliniane skorupy sprzed tysięcy lat – pozostałość po mieszkańcach Petry.
|


 |
W 324 roku dotarło tu chrześcijaństwo, gdy św.Helena odwiedziła to miasto, zbudowano tu 3 kościoły. Podbicie przez Arabów oraz silne trzęsienie ziemi w 741 r. doprowadziło do zniszczenia Petry.
Nasza grupa się podzieliła – niektórzy poszli wspinając się w upale do niedawno odkrytego kościoła bizantyjskiego – w nagrodę za zmęczenie mogli podziwiać mozaiki, a reszta ruszyła w powrotną drogę. Gdy zatrzymaliśmy się na lunch w restauracji, jedna z uczestniczek otrzymała ofertę matrymonialną od jej właściciela. Natychmiast przyleciał syn (a la Jimi Hendrix) i powiedział, że ojciec ma już trzy żony!
Po powrocie do hotelu Msza św. w pokoju konferencyjnym.
Wtorek 5.10
Znowu odjazd z opóźnieniem – tym razem jakiś van zablokował nam drogę. Zatrzymujemy się przy Źródle Mojżesza i oglądamy skałę, z której po uderzeniu laską przez Mojżesza wypłynęła woda. |
 |
Minęły tysiące lat i źródło nadal jest czynne, osłonięte obudową z trzema kopułami.
Jedziemy na północ do Ammanu dawną „drogą królewską” łączącą niegdyś Damaszek, Amman, Akabę i Sakkarę (dawną stolicę Egiptu). Dookoła kamienista, jałowa ziemia porośnięta suchą trawą i krzaczkami, góry Edomu i kolejna pustynia. Wzdłuż drogi rosną drzewa pieprzowe. Mijamy górę Macheront ze szczątkami pałacu Heroda, w którym zginął Jan Chrzciciel.
Naszym celem jest Madaba, trzecie pod względem wielkości miasto jordańskie, które w IV wieku było centrum chrześcijaństwa i dzisiaj 45% tego 130-tysięcznego miasta stanowią chrześcijanie (w Jordanii jest ich około 15%). Miasto słynie z niezwykle cennych mozaik i szkoły tej trudnej sztuki. Udajemy się na górę Nebo, z której 3400 lat temu Mojżesz zobaczył Ziemię Obiecaną i na której wkrótce zmarł. Widok rzeczywiście zapierający dech, pomimo że my z powodu mgiełki na horyzoncie nie widzieliśmy Hebronu ani Jerozolimy ani Samarii.
Na szczycie stoi klasztor franciszkanów, wokół niego znajdują się liczne wykopaliska. Znajduje się tu sanktuarium z IV wieku z pięknymi mozaikami, to tu modlił się Jan Paweł II w r. 2000. Podziwiamy umieszczoną pod namiotem mozaikę z 530 roku, następnie bierzemy udział we Mszy św. w kaplicy. Powracamy do Madaby i w kościele św.Jerzego (zbudowanym na szczątkach bizantyjskiej świątyni) podziwiamy najsłynniejszą mozaikę z r.560 przedstawiającą mapę Ziemi Świętej i Egiptu, centrum której stanowi otoczona murami Jerozolima ze szczegółami zabudowy, jak Cardo, Bazylika Grobu Świętego itp. |
Góra Nebo
|
Msza Święta na Górze Nebo
|
Następnie zatrzymujemy się w pracowni mozaiki, gdzie mamy okazję przyjrzeć się żmudnej pracy ich twórców. W sklepie kupujemy mozaikowe pamiątki.
Wjeżdżamy do Ammanu – najstarszej stolicy na świecie, nieprzerwanie od 5000 lat! Rozrzucone na wzgórzach miasto ma 17 km długości i liczy 3 mln mieszkańców. Objeżdżamy jego zachodnią część: eleganckie wille i pałace tonące w zieleni, most wiszący nad doliną – uderza rozmach i nowoczesność! Niestety nasz „Al Manar Hotel” trochę rozczarowuje.
Środa 6.10 |
 |
Ciąg dalszy przejażdżki po Ammanie – zatrzymujemy się przy największym meczecie w Jordanii, tuż za nim kościół koptyjski - dowód pokojowego współżycia wiar! Objeżdżamy stary Amman, mijamy skaliste wzgórza gęsto zabudowane starymi i tandetnymi domami. Przejeżdżamy obok wspaniałych ogrodów królewskich kontrastujących z ubogim otoczeniem. Na wzgórzu resztki z czasów rzymskich: Akropol z dumnie wzniesionymi kolumnami oraz amfiteatr, w którym i dzisiaj wystawia się sztuki.
Opuszczamy Amman, wraz z obniżaniem się terenu coraz więcej terenów zielonych i pól uprawnych – zbliżamy się do Galilei. To już kraina biblijnego Jakuba, ksiądz przewodnik opowiada jego historię.
Następny punkt programu: Dżerasz – największe z rzymskich miast na Bliskim Wschodzie, kiedyś liczyło kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, a od XII wieku w ruinie.. („14 kart jeden dolar jak sie masz kochanie” wołali za nami dziecięcy sprzedawcy...) Idziemy główną ulicą (Cardo), której kolumny przetrwały trzęsienie ziemi, podobnie jak kolumny świątyni Artemidy i owalnego Forum. Na płytach „jezdni” zachowały się wyżłobienia po rydwanach. |
Brama Południowa
|
W jednym z dwóch amfiteatrów (większym, na 3000 miejsc!) odbył się występ grających na kobzach i bębnach muzykantów w strojach narodowych.
|


Świetnie zachowany teatr mniejszy (na 800 miejsc) posiadał kiedyś ruchome zadaszenie |
Stały tu kiedyś obok siebie 3 kościoły: założony przez św.Helenę kościół Jana Chrzciciela, nastąpnie Kosmy i Damiana oraz św.Jerzego, w podłodze tego ostatniego zachowały się mozaiki.
Zatrzymujemy się w Gadarze i oglądamy starodawną osadę z biało-czarnego kamienia (bazalt). Z bazaltu też zbudowany amfiteatr. W pobliżu bazylika, a następnie kościół Maryi Panny, zachowały się kolumny korynckie. Wokół niego budynki otomańskie z V wieku.
Zjeżdżamy z góry i znów kopulaste wzgórza, strome zbocza, wyschnięte koryta potoków o nazwach ze Starego Testamentu (Jabbok) i suche rośliny, które skubią kozy i owce.... Miasto Irbid – znów brud i nieporządek, wszędzie poniewierają się plastykowe flaszki i worki. „Al Joude Hotel” na oko porządny, bardzo nas rozczarował. Ta noc była dla wielu z nas umartwieniem, które powinno przecież towarzyszyć pielgrzymce!
Msza św. w pokoju konferencyjnym.
Czwartek 7.10
Jedziemy w stronę granicy, za którą już Galilea. Żegna nas brama witająco-żegnająca w Jordanii – rekonstrukcja Skarbca w Petrze oraz król Abdullah, którego niezliczone portrety w różnych pozach i ubiorach towarzyszyły nam przez całą drogę. |

Graniczna reka Jordan |
Na granicy jordańskiej nieoczekiwanie każdego z nas sfotografowali i pobrali odcisk palca. Staliśmy ponad godzinę w strefie międzypaństwowej, potem jeszcze granica izraelska i już luksusowym autokarem pomykamy przez Galileę. Jaka różnica w krajobrazie: zielono, uprawne pola zraszane wodą, schludne budynki kibuców o nazwach ze Starego Testamentu i czysto! Mijamy miasto Betszeda. Są to najżyźniejsze tereny Izraela, kraina oliwek, zbóż różnego rodzaju, owoców i bawełny; zbiera się tu plony 2 razy w roku. Słuchamy opowieści księdza przewodnika o dramatycznej historii tej ziemi, Galilea bowiem jest związana nie tylko z Jezusem ale i z historiami ze Starego Testamentu. Była w przeszłości terenem przemarszu obcych wojsk i niezliczonych krwawych bitew.
Jedziemy do Kany Galilejskiej – miejsca, gdzie Chrystus dokonał pierwszego cudu podczas uczty weselnej przemieniając wodę w wino. Kościół upamiętniający to zdarzenie zbudowali franciszkanie na ruinach świątyni bizantyjskiej a może nawet jeszcze starszej. W bocznej kaplicy uczestniczymy we Mszy św. szczególnie uroczystej przez powtórzenie przez wszystkie pary małżonków przysięgi małżeńskiej i ponowne błogosławieństwo. |

 |
Następnie zwiedzamy kościół, no i oczywiście kupujemy kaneńskie wino! 8 km dalej leży Nazaret (około 78 tys. mieszkańców). Słowo to znaczy „kwiat”. W górnym Nazarecie mieszkają Żydzi, w dolnym Arabowie i chrześcijanie. Przejeżdżamy obok prawosławnego kościoła św.Gabriela, w którym znajduje się Źródło Maryi – była to jedyna studnia w Nazaret. Pachnącą wschodnimi przyprawami ulicą idziemy do Bazyliki Zwiastowania.
|
 |
Ta świątynia o nowoczesnej architekturze z lat 60. ub.wieku w swej dolnej części zawiera Grotę Zwiastowania z resztkami murów kościoła-synagogi z II wieku. W V w. powstała tu bizantyjska bazylika, zniszczona przez Persów (zachował się fragment muru), odbudowali ją krzyżowcy, poczym zniszczyli muzułmanie (zachowane resztki). Górna część bazyliki jest owocem pracy artystów z całego niemal świata. Posiada ona ponad 60 pięknych witraży i 16 dużych mozaik Maryjnych różnych narodów (Polskę „reprezentuje” oczywiście Matka Boska Częstochowska). Więcej mozaik znajduje się na zewnętrznym murze.
Okolica Nazaretu pokryta była grotami, w których mieszkała uboga ludność. Nad jedną z takich grot wybudowano Kościół św.Józefa. W tradycji utarło się przekonanie, że właśnie tu stał jego dom...W krypcie znajduje się najstarsze na świecie baptysterium z chrzcielnicą z I wieku, a w podziemiach równie stare silosy.
Jedziemy do Haify – jednego z największych portów na Wschodzie. Leży nad Morzem Śródziemnym u podnóża Góry Karmel (słowo to oznacza „ogród”) Góra ta związana jest z biblijnym prorokiem Eliaszem, który tu zamieszkiwał grotę i tutaj właśnie rozprawił się z prorokami Baala udowadniając prawdziwość wiary w Jahwe – to dzięki niemu odrodziła się religia monoteistyczna! To tutaj w czasach wojen krzyżowych powstała reguła zakonu karmelitów. Karmel jest związany z kultem Maryi, odkąd w 1766 r. na ruinach klasztoru krzyżowców wybudowano kościół Stella Maris. |
|
|
Staliśmy potem na platformie widokowej i podziwialiśmy widok na Zatokę Haify a obok grajek grał nam na trąbce „Jeszcze Polska nie zginęła” i „Płynie Wisła, płynie” (swój repertuar dopasowywał do narodowości słuchających!).
Zjeżdżamy z góry i jeszcze rzut oka na Haifę. Mijamy wspaniałe ogrody sekty bahaistów z mauzoleum jej założyciela, kościoły różnych wyznań, synagogi, meczet...Mało jest starych budynków, to miasto nowoczesne! Biurowce jak w Dubaju (np.„Żagiel”) eleganckie hotele, jeden nawet 7-gwiazdkowy! I znów jedziemy tunelem zbudowanym przez rodaków z Lubina i Głogowa.
Nocujemy niedaleko Nazaret w należącym do kibucu czyściutkim, wygodnym „Nof Tavor Hotel” W pawilonie restauracyjnym czeka nas przepyszna obiado-kolacja (z wieprzowiną włącznie).
Piątek 8.10
Ostatni dzień pielgrzymki. Urodziny jednej z naszych pań kończącej 70 lat - składamy życzenia, słuchamy urodzinowego wiersza napisanego na tę okazję przez inną panią. Po śniadaniu jedziemy na Górę Tabor znaną jeszcze w starożytności jako święta góra boga Baala.
|
Góra Tabor, w Piśmie Św. Góra Przemienienia
|
Na szczyt można wjechać jedynie mikrobusem i już zastaliśmy tłumy ludzi. Po 2 godzinach czekania wsiadamy do mikrobusów; widoki zapierają dech! To tu na zboczu góry była wioska Nain, gdzie Jezus wskrzesił młodzieńca.
|
|
|
|
Wchodzimy do Bazyliki Przemienienia zbudowanej w latach 20. ub. wieku w nawiązującym do przeszłości stylu syryjsko-romańskim. Istniał tu bowiem już w VI wieku bizantyjski kościół, który krzyżowcy w XI w. zastąpili fortecą, następnie zbudowano Bazylikę, a w XII wieku już rządzili tu Turcy... W krypcie Bazyliki stoi ołtarz jeszcze z czasów wojen krzyżowych, tuż obok świątyni znajdują się ruiny kościoła i fortecy krzyżowców. Z tarasu widokowego rozciąga się wspaniały widok na Galileę.
Następnie udajemy się do Jardenet nad Jordanem miejsca chrztu baptystów. Piękne miejsce: rzeka (dość płytka i niezbyt szeroka) tonie w zieleni, woda szmaragdowa!
|
|
|
Jesteśmy świadkami chrztu niemowlęcia przez rodziców w białych koszulach oraz chrztu grupowego przez popa. Chrzest Chrystusa w rzeczywistości miał miejsce znacznie dalej na południe, w okolicy Jerycha, w dzisiejszej Jordanii.
Uderza nas piękno Galilei - Jezus tak umiłował tę ziemię, tutaj za Nim szły tłumy...Ksiądz przewodnik dodaje, że i dzisiaj Żydzi z Galilei są bardziej otwarci i dlatego uważani są przez innych za „gorszych”.
Droga prowadzi wzdłuż Jeziora Galilejskiego, przejeżdżamy obok wzgórz Gadary - to w tej okolicy Chrystus uleczył opętanego wyganiając złe duchy, które weszły w trzodę pasących się świń, pędzących potemna oślep w dół do jeziora.
Mijamy Tyberiadę – miasto założone jeszcze przez Heroda Antypasa. Prace archeologiczne w toku, na tych terenach (jak zresztą w całym Izraelu) współczesność przeplata się z przeszłością, resztki amfiteatru obudowuje się nowoczesnymi budynkami, a kurort z termami jeszcze z czasów rzymskich nadal przyjmuje gości.
Jedziemy do Tabgha – doliny u podnóża Góry Błogosławieństw, które upamiętnia stojący na wzgórzu zeszłowieczny kościół. Zwiedzamy stojący u podnóża góry oktagonalny Kościół Rozmnożenia Chleba i Ryb, będący rekonstrukcją bizantyjskiej świątyni z IV wieku. |
|
|
Znajdują się w nim stare mozaiki z IV wieku (najsłynniejsza, przedstawia kosz z chlebem między dwiema rybami). Pod ołtarzem kamień ze starej bazyliki.
Kafarnaum – niegdyś ważne miasto rzymskie, miejsce tak bardzo związane z Jezusem! To właśnie tutaj wezwał rybaka Szymona (Piotra) wraz z bratem oraz celnika (Mateusza), aby poszli za Nim. To tutaj uzdrowił wielu ludzi, m. in. sługę rzymskiego setnika (w latach 80. ub.wieku archeolodzy odkopali tutaj ruiny rzymskiego garnizonu). Oglądamy fragmenty synagogi z IV w. z dobrze zachowanymi zdobionymi kolumnami, której fundamenty sięgają jeszcze czasów Chrystusa!
Oglądamy odkopane fragmenty kamiennych ścian domów, wśród nich ruiny Domu św.Piotra, otoczone niskim murem, z grafitti w kamieniu z I wieku! Mamy okazję zjeść lunch w restauracji, gdzie podają rybę św.Piotra, która żyje tylko w Jeziorze Galilejskim. |
Ryba Św.Piotra
|
W ogrodzie przed kościołem na Górze Błogosławieństw odprawiona została ostatnia z naszych pielgrzymkowych Mszy. Przepiękny widok na Jezioro Galilejskie i tęcza (przed chwilą trochę popadało) stanowiły godną jej oprawę.
|
 |
Na zakończenie nasza „szefowa” – Jadwiga Kurkus wyraziła to, co czuliśmy wszyscy: ogromną wdzięczność i gorące podziękowanie dla księdza profesora za to, że tak chętnie dzielił się z nami swoją ogromną wiedzą towarzysząc nam w wędrówce po tysiącleciach historii Ziemi Swiętej. Obaj nasi księża dostali od nas w prezencie wino z Kany Galilejskiej.
Ostatnim świętym miejscem, które nawiedziliśmy, był Kościół Prymatu św. Piota; leży on na samym brzegu jeziora, w miejscu, gdzie Jezus po raz trzeci od chwili śmierci ukazał się swoim uczniom i gdzie przekazał zwierzchnictwo Piotrowi. Już w VII wieku stał tu kościół, który zburzyli muzułmanie; obecny jest z lat 30. ub. wieku, malutki. Przed ołtarzem znajduje się spłaszczony kamień – według tradycji to na nim Jezus podał uczniom jedzenie. |
 |
Pozostał nam jeszcze ostatni punkt programu: rejs po Jeziorze Galilejskim. W kibucu Ginosar wsiedliśmy na barkę i wypłynęliśmy na środek jeziora. Załoga wciągnęła na maszt polską flagę, nastawiła „Jeszcze Polska...”, „Barkę” a następnie muzykę żydowską. Towarzystwo puściło się w tany.
|
|
|
Po kolacji, już spakowani, mogliśmy się jeszcze zdrzemnąć przez parę godzin. Wyruszyliśmy na lotnisko za kwadrans pierwsza, tam mieliśmy 3 godziny czekania na prześwietlenie bagażu, kilkakrotnie kontrolowano nam paszporty. Samolot wystartował o godz. 5 – i tak cztery godziny później, bez zakłóceń, powróciliśmy do szarej, zimnej (+3 stopnie C) rzeczywistości, ale przeżycia i wzruszenia z tej wspaniałej pielgrzymki na długo pozostaną w naszej pamięci.
|
|
Maria Płoszewska-Paulsson
|
|