![]() |
Czy można być obcym w Królestwie Bożym?
|
|
Migracja jest zjawiskiem równie dawnym jak historia ludzkości. Można wskazać na wygnanie Adama i Ewy z raju, jako przykład "wymuszonej migracji". Wygnanie pierwszych rodziców było skutkiem pierworodnej winy, ale liturgia wielkanocna nazywa tę winę "błogosławioną". Opuszczenie raju i tęsknota za nim jest częścią powołania ludzkości do "powrotu" do niego i uczestnictwa w przekształcaniu niegościnnej ziemi w środowisko przyjazne człowiekowi, do misji wobec świata. Ponieważ człowiek ponosi konsekwencje pierworodnej winy, ta misja jest związana z trudem, potem i cierpieniem. Historia pierwszych rodziców pokazuje, że bycie wygnańcem, podróżnikiem i obcym jest od samego początku częścią ludzkiego losu, a nawet ludzkiego powołania, jak mówi prorok Jeremiasz: "będziecie mieszkać w namiotach przez całe życie, abyście długo żyli na ziemi, na której jesteście wędrowcami".
Historia Abrahama, który na wezwanie Boże opuścił rodzinną ziemię i wyruszył w podróż trwającą całe życie, aby szukać Boga i Ziemi Obiecanej, ukazuje nam obraz Boga, który sam staje się podróżnym i przychodzi w odwiedziny. Obraz wędrującego Boga jest jeszcze wyraźniejszy w czasie tułaczki Izraela do Ziemi Obiecanej. Na pustyni Bóg jest nie tylko wędrowcem, ale również towarzyszem w niedoli. Naprawdę jest on Bogiem, który kroczy ze swym ludem. Konieczność pozostawienia czegoś za sobą, cokolwiek by to było, może być postrzegana w świetle Biblii jako wyzwanie człowieka do rozwoju. Bycie uchodźcą, wygnańcem, migrantem jest wyzwaniem do wiary, nadziei, miłości, gościnności, akceptacji obcego, pomocy, umiejętności dzielenia się. Ewangelia rzuca nam nowe światło na problem migracji. Wystarczy wskazać, że Jezus już w dzieciństwie był uchodźcą w Egipcie, a potem już żył jako wędrowny nauczyciel. Nie mając domu ani nawet miejsca do skłonienia głowy, głosił przyjście Królestwa Bożego, które jest rzeczywistością o wiele bogatszą niż utracony raj, do którego tęskniła ludzkość. Wizja Królestwa Bożego, które budujemy już teraz i które dopełni się w niebie, wyzwoliła nowe energie dla rozwoju świata. W pewnym sensie chrześcijaństwo przyczyniło się do zjawiska migracji. Papież Jan Paweł II podkreślił w Encyklice Redemptoris missio, że "W pierwszych wiekach chrześcijaństwo rozszerzyło się przede wszystkim dlatego, że chrześcijanie, podróżując lub osiedlając się w regionach, gdzie jeszcze nie głoszono Chrystusa, z odwagą dawali świadectwo swej wierze i zakładali tam pierwsze wspólnoty". Dzięki nim tworzy się środowisko, w którym chrześcijańskie wartości i cnoty podlegają próbie i zyskują wiarygodność. Sprawa zaangażowania chrześcijan w sprawy emigracyjne jest dla Kościoła kwestią jego wiarygodności. Czyż ktokolwiek mógłby być obcym w Królestwie Bożym? Ks. Edward Osiecki SVD |